Anna German

Muzyka Anny German podoba się wszystkim. Wszystkim, których wyobraźnia dźwiękowa wykracza poza prościutkie discopolowe melodyjki.

Jej twórczość, niczym dobre wino, z biegiem lat nabiera głębi. I nie chodzi wcale o legendę artystki, która zmarła przedwcześnie, choć owa legenda na pewno czyni jej postać jeszcze bardziej anielską.

Pochodzenie Anny, sprawa jest zawiła, ale możliwa do ogarnięcia. Jej ojciec został rozstrzelany przez NKWD, kilka lat później matka (de domo Irma Martens) ponownie wyszła za mąż. Tym razem za polskiego oficera, którego losy wojenne zepchnęły w głąb Azji Środkowej. Kiedy wojna się skończyła, panie miały podstawy prawne, by stać się repatriantkami i przenieść się do Polski. Zresztą, biologiczny ojciec piosenkarki (Eugeniusz German), mimo niemieckich korzeni, również pochodził z naszego kraju, więc koło się zamyka. Źródła biograficzne, próbując określić narodowość Anny German, mówią o mieszance holendersko-rosyjsko-niemiecko-polskiej. Przyjmijmy jednak, że artystka w pewnym momencie sama zdecydowała, że „polski ma paszport!” i to powinno być podstawowym kryterium w ostatecznym ustaleniu, że Ania jest nasza!

Potraktowała Polskę jak swoją ojczyznę. I niech nikt nie mówi o przypadku. Miała bowiem możliwość wyemigrować do Związku Radzieckiego, gdzie przyjmowano ją jak swoją, i perspektywę złotego życia tamże. Towarzysz Leonind Breżniew oferował jej obywatelstwo, daczę pod Moskwą oraz inne profity. Nigdy jednak takich propozycji nie traktowała poważnie, mimo że do Kraju Rad jeździła często i była tam uwielbiana.

Całokształt twórczości Anny German to prawdziwe wyzwanie, mimo że największa aktywność piosenkarki obejmuje ledwie niecałe dwie dekady, licząc z kilkuletnią przerwą po fatalnym wypadku samochodowym we Włoszech (1967), kiedy to nikt nie dawał jej szans na całkowity powrót do zdrowia i sprawności. Biorąc pod uwagę wyłącznie płyty, które powstały za jej życia, w Polsce wyszło siedem albumów (w tym arie z opery Scarlattiego, wydane w 1971 roku jako Anna German/Domenico Scarlatti „Arie z opery Tetida in Sciro”), w ZSSR cztery, a we Włoszech – jeden: „I classici della musica napoletana”. Po śmierci artystki pojawiła się jednak niezliczona ilość składanek, które mogą już mocno zdezorientować.

Anna German była artystką wszechstronną, międzynarodową, ale jej repertuar mógł nieco dezorientować swą różnorodnością. Prócz piosenek bliższych mainstreamowi, swobodnie sięgała do różnych kultur naszego globu. Stąpała po kruchym lodzie, eksplorując klimaty spod znaku „italiano”, cygańskich rytmów czy „polskiego flamenco”. Dlaczego zatem Anny German w każdym repertuarze słucha się dobrze? Dlaczego opowieść o „Czterech kartach” uwodzi, zamiast skłaniać do zażywania Bacha w dawkach uderzeniowych? Dlaczego „Andaluzyjska romanza” poraża naturalnym pięknem? Przenosi w noc pod Granadą, gdzie „świeci tylko jaśmin” i sprawia, że chcielibyśmy doświadczyć opisywanych ekscytacji na własnej skórze? Dlaczego Anna German miała prawo do wyśpiewywania tych rzeczy całkiem serio, kiedy jej koleżanki po fachu musiały wszystko brać w nawias, by nie narazić się na śmieszność? Mówiąc krótko: naturalność, wdzięk i klasa Anny dają nam glejt na uczestnictwo w pozornym obciachu. Przy uważniejszym słuchaniu okazuje się bowiem, że więcej w tym wszystkim dobrej muzyki i wrażliwości niż czegokolwiek innego. Niektórzy argumentują to po prostu niesamowitością TEGO głosu. I mają dużo racji, choć przecież to nie tylko głos. To również osobowość – skromność nakładająca się na ogromny talent.

Anna German była wierna swoim zasadom, powściągliwa, naturalna i dobra. Do dziś nazywa się ją „Białym Aniołem”. To wszystko słychać w jej muzyce.

Całokształt twórczości Anny German to prawdziwe wyzwanie, mimo że największa aktywność piosenkarki obejmuje ledwie niecałe dwie dekady, licząc z kilkuletnią przerwą po fatalnym wypadku samochodowym we Włoszech (1967), kiedy to nikt nie dawał jej szans na całkowity powrót do zdrowia i sprawności. Biorąc pod uwagę wyłącznie płyty, które powstały za jej życia, w Polsce wyszło siedem albumów (w tym arie z opery Scarlattiego, wydane w 1971 roku jako Anna German/Domenico Scarlatti „Arie z opery Tetida in Sciro”), w ZSSR cztery, a we Włoszech – jeden: „I classici della musica napoletana”. Po śmierci artystki pojawiła się jednak niezliczona ilość składanek, które mogą już mocno zdezorientować. Archiwalia przetrwały w różnym stanie. Jeśli ktoś nie ma perfekcyjnie zachowanych winyli – musi liczyć na reedycje. A wiadomo, że przy wypuszczaniu na światło dzienne starych nagrań w naszym kraju często stosuje się zasadę, że „ciemny lud” i tak to kupi, na fali sentymentu oraz powszechnego niedosłyszenia. Zwykle trudno też dotrzeć do kopii dobrej jakości; również ze względu na prawa autorskie i wykonawcze. Czasem sam artysta lub jego spadkobiercy stają okoniem i uniemożliwiają wydanie wersji zremasterowanej, bo „nie i już”. Potrzeba zysku ze strony wydawców jest jednak tak ogromna, że wypuszcza się cokolwiek, byle jak, „byle było słychać”, częstokroć nie docierając do oryginalnych taśm, a jedynie winyli, nierzadko sfatygowanych. Można zrozumieć, że nie da się inaczej zremasterować np. Roberta Johnsona, ale Anny German? Naprawdę nie ma taśm? Jak można robić ripy ze zniszczonych winyli, a potem ditherować je do płyty CD? Z drugiej strony, z pustego i Salomon nie naleje. Z trzeciej – trzeba brać pod uwagę, że nawet najlepiej nagrane i zachowane materiały powstały w czasach, gdy rejestracja rządziła się innymi niż dziś prawami. Niemniej zdarzają się rzeczy brzmiące dobrze.

Z czystym sumieniem można polecić, wydaną przez Muzę Polskie Nagrania w 2013 roku, serię dobrych remasterów. Oprawa graficzna sugeruje, że są to transfuzje bezpośrednie „oryginalnych LP na CD”, ale mimo to, trzasków nie ma, a jakość dźwięku jest jak najbardziej słuchalna. Zagadkę rozwiązuje skromna informacja na 11-płytowym boksie: „Mastering z oryginalnych taśm analogowych”. A zatem słuchajmy z przyjemnością!

Na pierwszym albumie z serii (fonograficzny debiut „Tańczące Eurydyki”) znajdziemy, paradoksalnie bardzo rzadką (a najlepszą), wersję tytułowego utworu. Nie tylko doskonałą wykonawczo, ale i brzmieniowo. Anna śpiewa mocno, ale na luzie godnym Julie London. Bez aktorskiej interpretacji, z jaką wykonała ten utwór w Sopocie w 1964 roku. Także towarzysząca jej orkiestra gra z jajem i bez zastanawiania się: „czy na pewno dobrze?”.

Niestety, w tej bogatej repertuarowo serii (mamy tu wszystkie siedem albumów zrealizowanych w Polsce za życia artystki) nie znajdziemy całej polskiej twórczości German. Wszak wykraczała ona poza pełne wydawnictwa. Na pozostałych płytach utwory się krzyżują i powtarzają, choć w innych wersjach. Nie jest więc tak źle i można potraktować rzecz konesersko.

Kalendarium najważniejszych wydarzeń z życia Anny German
14.02.1936 W Urgenczu w Uzbekistanie (wówczas ZSRR) przychodzi na świat Anna Wiktoria German.
1946 Anna German, wraz z matką i babką, przeprowadza się do Polski. Początkowo do Szczecina, później do Nowej Rudy, a w końcu do Wrocławia.
1952-1962 Lata edukacji pozamuzycznej, najpierw w VIII L.O. we Wrocławiu, potem na Wydziale Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Wrocławskiego (Geologia)
1959 Radiowy debiut Anny German w „Podwieczorku przy mikrofonie”
1959-1963 Rozwój kariery w Polsce, współpraca z Estradą Wrocławską, Rzeszowską, Olsztyńską. II nagroda w Sopocie w 1963 roku.
1962 Anna German zdaje w Warszawie egzamin aktorski, który w tamtych czasach był niezbędny do wykonywania pracy estradowej w pełnym wymiarze. Formalnego wykształcenia muzycznego nigdy nie zdobyła.
1964 r. Na IV Festiwalu Piosenki w Sopocie Anna German za „Tańczące Eurydyki” zdobywa I nagrodę w Dniu Polskim i III w Dniu Międzynarodowym.
1964-1967 Rozwój kariery międzynarodowej. Udział w wielu wydarzeniach o randze światowej, m.in. festiwale i koncerty w Belgii, RFN, Wielkiej Brytanii, a także USA i Kanadzie. Finalnie wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, a w tym przypadku – do Mediolaniu. Włosi, zachwyceni talentem Anny German, proponują stałą współpracę i karierę w swoim kraju.
1966 Kontrakt z włoską wytwórnią fonograficzną Company Discografica Italiana. Jako pierwsza Polka Anna występuje w paryskiej Olimpii.
1967 Jako pierwsza i jedyna Polka występuje na XVIII Festiwalu Piosenki Włoskiej w San Remo.
27.08.1967 Wypadek samochodowy we Włoszech na długo przerywa dobrą passę. Prowadzący samochód akompaniator artystki, Renato, zasypia za kierownicą i z impetem uderza w mur zabezpieczający przed zjechaniem w urwisko.
1967-1969 Powrót do Polski. Lata rehabilitacji i dochodzenia do formy po tragicznym wydarzeniu.
1970 Ostrożny powrót na scenę i do życia medialnego. Występ w Sali Kongresowej Pałacu Kultury w Warszawie. Państwowe Wydawnictwo Iskry publikuje pierwsze wydanie wspomnień Anny German „Wróć do Sorrento?…”
1971 Nagroda Publiczności na IX Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu za wykonanie piosenki „Cztery karty”.
1972 Ślub ze Zbigniewem Tucholskim – jedynym, wieloletnim partnerem Anny.
1972 -1982 Wielka kariera w Związku Radzieckim. Liczne występy w wielu różnych krajach świata, w tym między innymi: w Niemczech, USA, Portugalii, Mongolii, Kanadzie, Bułgarii i Australii.
1981 Lekarze wykrywają u artystki mięsaka kości – groźną chorobę nowotworową.
1982 Anna German odchodzi na zawsze.

Krzysztof Michałek

Krzysztof Michałek

Jestem pasjonatem muzyki lat 80 i 90, miłośnikiem stylu Italo Disco, wielbicielem starych, dobrych Polskich hitów i wszelkiego rodzaju najnowszych przebojów New Disco i Italo Disco. Prowadzę serwis na Facebooku \"Info Music 80,90,2k\". Pasjonuję się szybkimi bolidami śmigającymi po torach Formuły 1. Lubię fotografować, amatorsko oczywiście. Zajmuję się też grafiką komputerową.

0

Dodaj komentarz

1